piątek, 25 marca 2016

Ja. Prawdziwa czy wymyślona?

No właśnie..
Jestem sobą czy wymyślam siebie? 
W dzisiejszych czasach, chyba trudno jest być sobą..
Według mnie jest strasznie trudno.
Sama doświadczam tego na własnym przykładzie.



Zacznę od przywitania Was na tym blogu.
A teraz może się troszkę przedstawię.
Jestem.. Uważam, że jestem normalną nastolatką. Urodziłam się w 1999, w grudniu.
Chodzę do technikum i jeżdżę konno - taka moja codzienność.
Nie mam rodzeństwa, mieszkam z rodzicami.
Mieszkam na wsi.
Mam swoje mini-mini zoo, czyli dwa psy i kota, a za płotem kozy, kury, gęsi, indyki..
Mimo tego że mieszkam na wsi, nie wyobrażajcie sobie, że jest to wieś z traktorami, polami, świnkami, krówkami, końmi, bryczkami, powozami i innymi stereotypami wiejskiego życia - nie mówię że pojedynczych przypadków nie ma, ale jednak nie jest to, to co prawdziwa polska wieś.
Tyle że ja tutaj nie o tym..
Rzecz biorąc nie wiem co chciałabym tutaj pisać - tak, rzeczywiście, mało przekonujące.
Nawiązując do tytułu..
Jesteśmy prawdziwi czy próbujemy dostosować się do wymyślonych wymagań XXI wieku?
Napisałam że
"Uważam, że jestem normalną nastolatką."
Tyle, że w sumie nie jestem pewna.
Całe moje życie opiera się na tym co było.
Na tym czego doświadczyłam, z kim, z czym miałam styczność..
To wszystko, co się działo przez 16 lat, stało się teraz mną.
Niektórzy tego nie rozumieją.
"Co było minęło, trzeba żyć dalej"
Tak! Jak najbardziej, ale wszystko co przeminęło zostawiło w nas ślad.
"Człowiek uczy się na błędach"
Tak! Ja jestem na pewno tego przykładem.
Dlatego nie zapominam o przeszłości, ale nią nie żyje. Po prostu o niej pamiętam.

Dlaczego ludzie dążą do dopasowania się do innych?
Strasznie tego nie rozumiem. Właśnie wtedy tracimy najważniejszą w nas rzecz - indywidualność.
Stajemy się jak inni, tacy sami, pospolici, sztuczni, wymyśleni.

Moim zdaniem  powinniśmy mieć odwagę, żeby być sobą.
Mówić co myślimy,
Robić co chcemy,
Słuchać kogo chcemy;
Oczywiście, możecie powiedzieć że to egoistyczne.
Tak to prawda, ale do tego wszystkiego można dodać jeszcze umiar.
Niekoniecznie "ja tak mówię, to ma tak być", tylko kiedy coś nam nie do końca opowiada, to zamiast "taa, spoko" może lepiej "słuchaj, wolał/a bym...".
Kompromis.
Zachęcam jak najbardziej do bycia sobą!
I zachęcam również do czytania kolejnych postów oraz komentowania.
Chciałabym pisać o wszystkim.
Jeśli chcielibyście, żebym o czymś opowiedziała, pomogła, wypowiedziała się na jakiś temat lub odpowiedziała na Wasze pytanie, to zapraszam do pisania na:
hictas@o2.pl
Pozdrawiam, Pat

3 komentarze:

  1. Masz rację. W tych czasach trudno być sobą. Odwagą jest bycie sobą. Ja właśnie takich ludzi podziwiam. Ogólnie bardzo fajne rozpoczęcie blogowania. W wolnym czasie zapraszam do siebie: http://karolinkaopowiada.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie od zawsze robili wszystko, żeby dopasować się do społeczeństwa. Dlaczego kobiety 150 lat temu nosiły suknie, choć piękne to strasznie niewygodne? Bo chciałby dopasować się do reszty, chciały być poważane. To tylko jeden z wielu przykładów udowadniających, że chęć dopasowania się do reszty kosztem zagubienia własnego "ja" to nie tylko domena dwudziestego pierwszego wieku.

    Ania Shirley u Królowej Książek? Zapraszam!
    ksiazkowa-krolowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za zachętę, może skorzystam. :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń